Węgloturysyka!

Kiedyś podczas podróży przez Bytom – miasto zapomniane przez nawet najegzotyczniejsze bóstwa – w głowach moich współpasażerów narodził się pomysł, który w perspektywie musi zrewolucjonizować sposób w jaki jeździmy na wakacje.

Węgloturysyka!

Jak to wygląda teraz?

Na wysokości października niebo w Polsce przesłania gęsta pokrywa chmur, która utrzymuje się do kwietnia. Przez to do listy rzeczy mających kolor betonu, obok bloków i dróg, dopisujemy niebo. Jasno się robi o 10 rano, ciemno o 15. Do tego dochodzi nudna praca w Galerze Handlowej, albo korpo.
No książkowy materiał na samobója, albo chociaż fixum-dyrdum i alkoholizm.

Dlatego każdy kto może, w środku „okresu betonowego” pakuje się i leci na all excuse me, do Szarmy albo Maroko. Tam krzyczy na Arabusów, pije drinki w basenie, patrzy na niemiecką geriatrie i piramidy – wiedzie piękne, dobre, beztroskie życie.

Po czym wraca, doznaje szoku i ma jeszcze gorszą depresję niż przed wyjazdem.

A jakby tak na ten tydzień pojechał do Bytomia. Przerobił półtora etatu w ichnim zdiumie wylewając asfalt. Pospał na tapczanie pachnącym tow. Wiesławem. Jadł tylko pomidorową z ryżem i kopytka w sosie. Popijałby to żubrem i meczem ekstraklasy.

Pierwszego dnia po urlopie przyszedłby do roboty na 7.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: